„Światło Zmartwychwstania”
Jak my się boimy śmierci. Nie wiem czy wszyscy, myślę, że wielu wielu z nas.. Ja się boję i nie chcę się rozłączać z tymi, których kocham, ani ich zostawiać.
Niedawno zmarł ” łuskacz polskiej literatury”, W. Myśliwski, którego bohater powieści ” Łuskanie fasoli „, mówi, ze wszystko w naszym życiu jest iluzja, nawet życie. Przypomina mi się film francuski o parze staruszków, dla mnie thriller psychologiczny, piszę ” dla mnie”, bo promowany był jako dramat. Nie pamiętam tytułu, jak zresztą często, nieraz pamięta się emocje i treść a nie tytuł filmu, podobnie mam z ludźmi, których pamiętam bez imion. I ten film zaczyna sie słowami: ” wszystko jest snem, nawet życie „.
I nagle pojawia mi podczas scrollowania aktualności fb, ” gęba ” Jana Kaczkowskiego, ktory ledwo mówi, ale za to wyraźnie ( bo cierpiał na glejaka mózgu) : „błagam Was, żyjcie na pełnej petardzie”.
Po co mamy zyc na pełnej petardzie, skoro wszystko to sen? Skoro wszytsko to sen, to w agonii mamy prawo zabić jeden drugiego z miłości i nienawiści, jak to się dzieje w tym francuskim filmie, dla mnie, bez tytułu?
Kaczka nikogo nie zabił. Jego przygotowanie na śmierć było życiem do końca na pełnej petardzie. Dlaczego tak wybrał? Miał w sobie jakiś lęk, ktory nim sterował podświadomie?
On twierdził, ze miał, ale świadomy. Jego lękiem było zostać bez Chrystusa.
Dziś w kościele zachodnim, za tydzień we wschodnim, obchodzimy Wielki Piątek.
Wielki Piątek byłby bez sensu, byłby pogardą dla jednych, a głupotami dla innych ( jak o Żydach i poganach pisze apostoł Paweł), gdyby nie ” dotknięcie ” Kaczki przez Sw. Ducha. Jego wewnętrzne spotkanie z Chrystusem nastąpiło, gdy był chłopcem w ateistycznym, i do tego pełnym miłości, zasobnym domu rodzinnym. Chrystus wydawal sie tam zbyteczny, wydawal sie przeszkadzać, był iluzja.
Jak sie spotka Chrystusa jak Paweł z Tarsu, to wszystko inne sie hierarchizuje, perspektywa wartości sie odwraca niczym perspektywa w ikonie. Jesteśmy u siebie tylko wtedy, gdy jesteśmy z Chrystusem, a to wymaga wzięcia na siebie wlasnego krzyża i podazania za Nim, bez względu na wszechobecne słowa o bezsensownym cierpieniu. Bezsensowne jest cierpietnictwo. W ikonie, poprzez laserunki, odkrywa sie przed nami twarz, którą malujemy, operujemy światłem, ktore nie bierze sie z iluzji kopiowania ziemskiej przestrzeni, lecz z wydobywania go niejako z wewnątrz. Dodaje się do ciemnego pigmentu coraz jasniejszy i robi sie za pomocą medium coraz rzadsza farbę.
Iluzja okazuje sie szukania światła na zewnątrz. Iluzja okazuje sie szukanie światła w samym sobie, bo za chwilę nas nie będzie.
W piątek, 2000 lat temu, nastąpiło zaćmienie słońca podczas dnia. Wszelkie światło zgasło.
Boskosc nie mogła jednak umrzeć, ciemność jej nie mogła ogarnąć. Wybuchła Światłem Zmartwychwstania rozsadzajac wszelką ciemność. A czym jest ciemność? Iluzja braku światła.
Tęsknota za tymi, którzy odeszli w Wielki Piątek jest koszmarem. Ale po Wielkim Piątku nastaje miękkie światło Wielkiej Soboty, które pozwala nam na oswojenie duchowych oczu do jaskrawosci Światła Zmartwychwstania.

No Comments