Wieczór w operze ze świętą
Pani Stasia usiadła dzis niczym podlaska babcia na stołku gotowa do łuskania fasoli.
Każda jej piosenka była jak wyluskana fasolka.
Siedziala i była święta.
Świętość nie ogranicza sie do żadnych murow i struktur. Ona to moc w słabości, i bliskość w autentyczności. I trwanie przy sobie mimo wszystko.
Przypomina Św. Serafina z Sarowa i ojca duchowego Pawła Florenskiego, który byl pietnowany przez innych mnichów za swoje zamiłowanie do aktorstwa.
W dzisiejszym repertuarze Celinskiej znalazla się modlitwa, którą napisał jej Wojciech Mlynarski. To piosenka, pod której tekstem podpisalby sie niejeden teolog prawosławny, a który mówi o odwróconej perspektywie ( nazwanej przez Pawła Florenskiego w ikonie) modlitwy, tzn, ze dzis to nie czlowiek do Boga a Bog do człowieka sie modli.
W bisie po świetnej czekoladowej piosence, zaśpiewała ostatnia pożegnalna o trzech siostrach: Wierze, Nadziei i Miłości. To bardzo jasny kod myślowy dla prawosławnych. Mamy nawet taka ikonę, gdyż kiedyś żyły siostry o tych imionach.
Jej intuicja jest ponadwyznaniowa jak dziejszejszy czlowiek staje sie geograficznie, społecznie i myślowo – transgraniczny.
Mimo ze należy do starszyzny i właśnie dlatego, jej przekaz to mądrość aktualna, choc formą pozostaje w swoim świecie, bo tam ukształtowała sie jej tożsamość.
Dziękuję pani Stasi i całemu
godnemu jej zespołowi.
P.s. jej misą jest szukanie pocieszenia dla siebie i ludzi, pocieszenie kojarzy mi się z Duchem Świętym, prawdziwym Pocieszycielem, z którym myśl prawosławna łączy postać Św. Serafina z Sarowa, mawiającego: ” zbaw się sam, a inni wokół Ciebie się zbawią” , a czym jest zbawienie jak nie życiem, radością i pocieszeniem tu i teraz?

No Comments