Tak miękką i ciepłą miałeś dłoń dziś przed świtem.

W nocy, we śnie, jesteśmy w końcu bezbronni,

potrzebujący,

nieśmiali,

szepczący.

Choć wystarczy nieznaczne przebudzenie,

by znów się bać własnych pragnień.

Oddalamy się od siebie i przybliżamy,

jak szkiełka w przekręcanym kalejdoskopie.

Gdy ja chcę dalej,

Ty bliżej,

gdy ja bliżej, Ty dalej

Trudna ta tęsknota za Tobą.

Mijamy się na co dzień wiele razy,

unikając otarcia, muśnięcia, mikro dotyku.

Nie da się ot tak zbić szyby między nami,

Stłuc w pół sekundy w mak.

By wtulić się w Twoje ciało

i odpocząć..

Monika Prokopiuk, z serii WIERSZE 2022

Fot. Viktoria Necrasova