Znam taki sad…, gdzie bez względu na porę dnia słychać jabłko spadające z jabłoni głucho uderzające o leżące liście..oraz bzyczenie much, pszczół i trzepot skrzdeł motyli…

..czuję się w nim nieco zażenowana…jakbym weszla w trakcie niezwykłego spektaklu-misterium natury, która w tym sadzie od wielu lat jest jedyną reżyserką wszystkich aktów…